„Wędrowiec” Dariusza Bitnera

„Wędrowiec” Dariusza Bitnera

Jeszcze w listopadzie premierę będzie miała najnowsza powieść Dariusza Bitnera „Wędrowiec”.

Jeśli mówimy o współczesnej kulturze wysokiej i jej twórcach, to w dziedzinie literatury niewątpliwie jednym z pierwszych nazwisk, jakie powinno przyjść nam do głowy, jest nazwisko Dariusza Bitnera. Jest on pisarzem oddanym literaturze w całości i bez kompromisów, co sprawia, że jego prozatorskie poszukiwania zawsze wiodły i wiodą poprzez różne ścieżki prozatorskich form, świadcząc o niepospolitej wyobraźni, wyjątkowym talencie i pracowitości.
Niewątpliwą zaletą twórczości Bitnera jest uniwersalizm jego dzieła – jego książki są interesujące i możliwe do odczytania przez szerokie spektrum odbiorców: tych wyrobionych, poszukujących nowych wyzwań, ambitnych czytelników, jak i tych, którzy potrafią zachwycić się pierwszymi warstwami fabuł. I z tego m.in. powodu każda zapowiedziana nowa pozycja autorstwa Bitnera budzi ciekawość, uruchamia wyobraźnię, każe domyślać się i ekstrapolować wcześniejszą twórczość i trajektorie intelektualnych labiryntów, w jakie pisarz może powieść swoją publiczność. (z blurbu)

Zaraz po ukończeniu powieści „Fikcja” (której pisanie zajęło mi 10 lat) poczułem wielką potrzebę wyrwania się w inne rejony literatury. Powieść „Fikcja” jest tak bardzo osadzona w realiach (nie tylko szczecińskich, ale jednak – przede wszystkim), że w nowej książce – „Wędrowiec” – musiałem zrealizować potrzebę zrównoważenia emocjonalnego, zaniepokojony nieco, że realia zaczynają pętać wolnego ducha moich bohaterów – pisze Dariusz Bitner.

To książka trochę dziwna i niech nie zwiedzie Cię, Czytelniku, że zaczyna się tak, jak niegdysiejsze powieści Adama Bahdaja czy jakiegokolwiek innego niegdysiejszego twórcy literatury młodzieżowej. Dziś tak się nie pisze, nie ma już takiej niewinnej młodzieży. Już tylko to wskazuje jednoznacznie, że Wędrowiec nie jest książką dla młodego czytelnika, prędzej dla tego, kto pamięta jeszcze taką narrację, ale jeśli nie pamięta – w niczym to nie zaszkodzi. Każdy i tak czyta, wykorzystując własny wehikuł czasu, nastrojony indywidualnie i jednostkowo. Wnikliwy Czytelnik bez trudu rozpozna zmieniające się style literackie (powieść młodzieżowa, obyczajowa, groteska czy science fiction, którego jest bodaj najwięcej, które rzuca cień na całość, ale w gruncie rzeczy nie definiuje niczego, na dobrą sprawę jest tylko zasłoną dymną). Czuję się w obowiązku o tym napisać, bo prawdopodobnie każdy po lekturze pierwszych stron i po zerknięciu na stronę dziesiątą, jedenastą… z całą pewnością stwierdzi, że autor stracił rozum i mentalnie przeniósł się w czasie. Właściwie, to prawda, tak rzeczywiście się stało. Taki był plan. Za nic mieć wymogi, oczekiwania, aktualne mody i style obowiązujące zabiegających o poczytność pisarzy. Ci, którzy mimo oporu narracyjnej materii dobrną do końca, będą musieli przyznać, że jest to książka tyleż o wędrówce w czasie, co o naszej codzienności, a opowieść zabiera w podróż wcale nie tam, gdzie byśmy chcieli. Jako autor książki Fikcja chętnie przyznam się do faktu, że „Wędrowiec” jest literaturą non-fiction, w tym sensie wpisuje się w ten popularny nurt – o ile zechcesz, Czytelniku, należycie tę powieść odczytać. Klucze wydane.

Tytuł: Wędrowiec
Autor: Dariusz Bitner
Data premiery: 23 listopada 2020
Format: 125×195
ISBN: 978-83-957900-2-7
Liczba stron: 221
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Wydawnictwo: Wydawnictwo Granda

Dariusz Bitner, rocznik 1954, gdynianin z urodzenia, od 1958 roku związany jest ze Szczecinem. Zadebiutował na łamach tygodnika „Jantar” (1970). Swoje teksty publikował m.in. w „Twórczości”, „Akcencie”, „Miesięczniku Literackim”, „Nowym Nurcie”, „Odrze”, „Pograniczach”, „Przekroju”, „Radarze”, „Karuzeli”, „Spojrzeniach” i w „Studencie”.

Udało mu się napisać ponad dwie dziesiątki książek, z których wymienić można kilka najważniejszych w oczach autora, a więc: „Ptak” (1981), bo to pierwsza powieść, chociaż mikro; „Cyt” (1982), powieść rozwinięta w trylogię wydaną pod tytułem „Pst” (1997), bo w gruncie rzeczy to coś więcej niż powieść; „Kfazimodo (1989), bo jest to pierwsza i ostatnia powieść popularna; „Opowieści Chrystoma” (1992), bo to baśń, adresowana wcale nie do dzieci; „Trzy razy” (1995), bo to dość szalony tryptyk prozatorski, „Bulgulula” (1996), bo to bardzo szalone opowiadania; „Mna” (2000), bo to trzeci z tomów esejów o pisaniu, ujętych w cykl „Chcę, żądam, rozkazuję”; „Psie dni” (2001), bo to niedocenione, a dobre opowiadania; „Mała pornografia” (2005), bo to mała pornografia; „Książka” (2006), bo to zrealizowana, chociaż dyskusyjna, utopia o książce totalnej.

Wydana w Państwowym Instytucie Wydawniczym w roku 2018 powieść „Fikcja” była nominowana do Nagrody Literackiej Gdynia 2019. Otrzymał kilka nagród literackich, z których najważniejsza to Nagroda im. Edwarda Stachury za dzieło nieistniejące, za maszynopis książki „Sam w śmietniku słów”.

Komentarze

Your email address will not be published.